Czasem…

Autor: Jurek  |  Kategoria: Zastanów się, co jest ważne

Czasem przychodzi taki moment…

Współpracuje “Nasza klasa” z PiS?

Autor: Jurek  |  Kategoria: Różności

Do tego wniosku doszedłem po zamknięciu w ostatnich dniach, przez administrację NK, wielu kont krytyków PiSu.
Moim zdaniem PiS jest zagrożeniem dla demokracji i dlatego chcę pokazać, z najlepszymi życzeniami dla żyjącej jeszcze kaczki, w międzyczasie bardzo znany: “Ostatni lot kaczora”.
Mam nadzieję, że Jareczek skorzysta z tych linii lotniczych.

http://www.jarmusz.eu/media/2011/10/kaczka/Kaczor_Daffy_-_katastrofa_lotnicza_-_10_kwietnia_2010.flv

Bełkot kaczki

Autor: Jurek  |  Kategoria: Różności

Długo już nie pisałem o waszej kaczce, ale po jej ostatnich wyskokach nie mogę się powstrzymać i publikuję jeden z jego ostatnich bełkotów:

Czy nie widzicie, że ten mały człowieczek jest psychicznie chory? Biedna Polska!

Szukanie prawdy

Autor: Jurek  |  Kategoria: Zastanów się, co jest ważne

Surfując po internecie znalazłem małą historyjkę obrazkową o szukaniu prawdy. Jeszcze nie tak dawno też jej szukałem. Rezultat był podobny:

Aida “Night of the Proms” 2011

Autor: Jurek  |  Kategoria: Wszystko co lubię

I znów zbliża się nasza “Impreza Roku” – Night of the Proms. Mały przedsmak znalazłem dziś na YouTube.

http://www.jarmusz.eu/media/2011/10/AIDA_NOP_2011.flv

Bielszy odcień bieli

Autor: Jurek  |  Kategoria: Wszystko co lubię

Chciałbym dziś opublikować jeden z najpiękniejszych utworów mojej młodości (powstał w 1967 roku) “Bielszy odcień bieli” zespołu Procol Harum. Piękne to były czasy i piękne wspomnienia łączę z tą piosenką.

http://www.jarmusz.eu/media/2011/08/Procol_Harum_-_A_Whiter_Shade_Of_Pale_-2006.flv

Migawki z Jukatanu

Autor: Jurek  |  Kategoria: Fotki

Plaza przy TulumCzasami trzeba podniesc gloweCos z piórkami IJenifer tanczyla tylko dla nasCos z piórkami IICos z piórkami IIIA myslaly, ze sie schowaly!Ogon dla równowagi?Pod nogami tez ich bylo pelnoMigawka z ulicyJaka bedzie przyszlosc?Zadna praca nie hanbi, tylko trzeba chciec!Nie zasluguje na swoja nazwePracowite owadyZrobiona na poczatku XX wieku.Jeszcze jezdziKartka do domu?Zloty gryzonJuz prawie doroslyNa plaze nie dalekoMajowy chlopakGodzinami tak moga

Japonia 2011

Autor: Jurek  |  Kategoria: Zastanów się, co jest ważne

Przepraszam was…

Autor: Jurek  |  Kategoria: Różności

za to, że moja strona “Skontaktuj się ze mną” była nieosiągalna. Niedawno wprowadziłem małe zmiany na serwerze i nie skontrolowałem wszystkich funkcji.
Dziś skorygowałem tą funkcję i jeśli ktoś chce, to znów może… skontaktować się ze mną.

Spotkanie z diabłem

Autor: Jurek  |  Kategoria: Wszystko co lubię, Wszystko czego nie lubię

Kilka dni temu wybrałem się w kilkudniową podróż do jednego z miast w Europie. Jak to Beatka napisała: na ważny meeting.

Rankiem padał deszcz. Dźwięk spadających kropli, uderzających o lodowe sople, kojarzył mi się z grą na ksylofonie. To był bardzo muzykalny deszcz. A na zewnątrz… szklanka! Deszcz spadł na zamrożoną ziemię i zmienił drogi w ślizgawki. Dobry początek – pomyślałem sobie i poślizgałem się z walizką do samochodu.
Do autostrady mam blisko i ostrożnie jadąc, po kilku minutach byłem na niej. Droga do lotniska trwa z reguły około 30 minut, przejechałem ją w 45. Lewy pas był wolny, ponieważ wszyscy woleli się ślizgać z prawej strony, więc nie miałem żadnych przeszkód by dać gazu.
Na lotnisku poszło bardzo szybko… check in… “Pana samolot nie może dzisiaj startować, pan rozumie, lód… ale o 11:45 leci nasza następna maszyna… przepisać bilecik?” Co miałem zrobić? Przepisałem i zacząłem czekać.
Nadzieja matką… wiem! głupich, ale kto wie, może będzie coś wcześniej… Nie było!
Trochę podrzemałem, trochę poobserwowałem ludzi, trochę pospacerowałem, zjadłem dobrą parówkę i kiedyś w końcu został wywołany mój lot. Ustawiłem się grzecznie w kolejce do wejścia, po kilkunastu minutach kolejka się ruszyła i za kilka momentów byłem w środku. Siadłem na moim miejscu i poczułem się jak w tramwaju przed laty. Polska mowa, krzyki, wołania “Kaziu, chodź, tu jest wolne miejsce przy oknie..! Józek, no postaw tą torbę i daj Maćkowi pić… Adam zapnij pas, bo jak nie to dostaniesz po…” Samolot stał. 10 minut… 20 … po godzinie dobra wiadomość od kapitana: “państwa bagaże są nareszcie na pokładzie, wiec teraz powinno pójść szybko…”. Poszło po następnych 30 minutach.
Wylądowaliśmy o 14:35, a o 15:00 wsiadłem do wypożyczonego samochodu i ruszyłem w dalszą drogę.
Droga była początkowo nawet dobra, dwupasmówka, bez śniegu. Nie trwało to niestety długo i wiatr zaczął wywiewać śnieg z pól. Jezdnia zrobiła się biała, ale szło. Po jakimś czasie zaczął padać śnieg. Znam dobrze takie warunki, wiec nie zrobiło to na mnie większego wrażenia i spokojnie jechałem dalej.
Zrobiło się ciemno, jezdnia biała, śnieg pada, ale ja jeszcze w czasie. Powinienem zdążyć na meeting.
Coś nie chciało jednak do tego dopuścić i niedaleko celu droga została zablokowana przez wywróconą ciężarówkę. Objazd! Przez pipidówki, pola, wsie. Droga wąska, koleiny, chwila nieuwagi i… pozostając na drodze, obróciłem się o 180 stopni.
Do celu przyjechałem o godzinę za późno. Część pierwsza meetingu odbyła się beze mnie. Na drugiej części doznałem od wielu osób tyle serdeczności, slow poparcia i zrozumienia, że było mi prawie wstyd, za w ostatnich latach sporadyczne utrzymywanie kontaktów. A inne potwierdziły swym zachowaniem to, co i już wcześniej o nich myślałem.

Meeting udany. Cel osiągnięty.

A gdzie diabeł? Był tam. Ja go widziałem. Ta wykrzywiona w nieludzkim grymasie twarz… Wstrętnie wyglądał. Coś warknął w moja stronę. Coś odpowiedziałem. Co niektóra osóbka pokazała przy tym swą prawdziwą twarz… Brrrr. Uciekłem!

Droga powrotna odbyła się bez przeszkód. Wracałem do siebie!